Pierwszy, listopadowy dzień

Melancholia
Milczące niezliczone rozmowy
w chłodny dzień listopadowy
w myślach odmawiamy
modlitwy przebłagalne i dziękczynne

litanie do Bożej Miłości
czyniąc na piersi znak krzyża

szum drzew na cmentarzu
przerywa przejmującą ciszę

płoną świece znicze i lampiony
rozpraszają mroki ciemności
kroki własne na suchych liściach słyszę

czy to nowa wędrówka się zbliża
i spakować bagaż przeszłości już czas
skoro porudział znowu trawnik zielony

głowa siwymi włosami
przecież cała już pokryta

zapiszę kolejny dzień słowami
może dobry anioł je przeczyta
i dopisze w księdze wiecznej pamięci

a oni zostaną na zawsze pośród nas
w głębi duszy lub barwnym witrażu

nasi wszyscy święci
5
36 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

I
iron1 4 lata temu
dusza poety
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie