Jesienny deszcz II

Melancholia
dni coraz krócej się plotą

noce się wydłużają ponure
jeszcze liście opadają z drzew
umilkł radosny ptaków śpiew

a za oknem deszcz
kroplami o parapet uderza
patrzę na świat i jak gdyby

rozum niedowierza
aż tyle istnień ludzkich
a w ilu domach ciepła się mieści

ile miłości czy tylko tej na niby
czy prawdziwej mamy w sobie
kiedy los ma dla nas złe wieści

deszcz w milionach kropel co dnia
znów z nieba spada
uderza we wszystkie szyby

białym piórem
nieskończonych lat szczęśliwych
życzę i z muzą złotą
na nowe składam słowa stare
a każda strofa w list się układa

już opuściła mnie trwoga
gdyby tak każde ludzkie serce
nutą radosną zabrzmiało
i choć czasem też zaśpiewało
pean na cześć prawdziwej miłości

ile kropel deszczu tyle dni radości
dlatego niech będzie nawet ulewa
i ciężkiej chmury oberwanie

noszę ciągle w sercu nadzieję
że miłości tyle jeszcze poznamy
ile tych kropel deszczu

pod wielkim parasolem szczęścia
oboje przetrwamy
nawet gdy czas burzy nastanie

od zawsze mam taką wiarę
2
11 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie