sterty bólu

Melancholia
bezimienny poemat rodzi się
bez zbędnych słów
ciało oględnie docenione
kłębi się pod sklepieniem katedry
nastręcza się miłości
która mogłaby przynieść więcej światła

ból
całe sterty bólu są zbyt znikome
zbyt zachłanne
aby przynieść kilka spopielałych łez
toczących się z hukiem
przez twoje sumienie
pomiędzy uśmiechami gwiazd

portret twojego szczęścia płonie
wraz z przedawkowanym słońcem
wierność uzupełnia braki
w myślach

to ciało
to samo ciało przybywa z odsieczą
jego zmysły odmawiają posłuszeństwa
wstyd mi kolejnego poranka
żałuję że wieczność jest
taka łatwowierna

moja ciszo
wróć zanim przekrzyczy cię naiwność
przebudzisz się w nieznanych ramionach

pragnę
aby twoje łzy były także moje
1
16 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

I
iron1 2 lata temu
* Prawdziwy poeta powinien mieć zdrową duszę i ciało---

inaczej sam Siebie powolnie zabija *
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie