bez zbędnych ceregieli

Melancholia
odżywa w nas głód
spazm zapożyczony
z niewinnej wyprawy po szczęście

odradza się łagodna cisza
zastępuje strach miłością

zamieniłam się na łzy
z Bogiem
rozrzuciłam po okolicy
smutne spojrzenia wymierzone
w martwy punkt

zamyśliwszy się
nad bezsensownym czasem
zbieram po sobie okruchy powietrza
skazy oddechu
tkwiące w moich słowach

wątła jest twoja dusza
wątlejsza od serca
w którym kiedyś mieściła się
cała katedra
modlitwa pozbawiona skrupułów

przyszpilona do nieba
płomykami łez
konam bez pożegnania
bez zbędnych ceregieli
1
16 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

leopard 2 2 lata temu
brzmi jakby autorem była AI :|
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie