Wolna wola

O wierze
Ty jesteś jasność dnia,
nie przyćmi Cię noc żadna.
Ja gorzkosłona łza,
rozlana czarna farba.

W mroku zwątpienia się kryję,
po ciemku drogi szukam.
Dla mnie życie udręką,
dla Ciebie piękno i sztuka.

Moje sny koszmarami,
ciemne grasują w nich byty.
Tobie anieli grają,
w ich pieśni, Żeś spowity.

Jednak oświetlasz mi drogę,
a światła znaleźć nie umiem.
Wplątana we własną niewiarę,
w nierozumnym tłumie.

Wołasz, a słów nie słyszę,
bezwiednie uszy zatykam.
Ja wichrem na pustych wzgórzach,
Ty najpiękniejsza muzyka.

Dłoń swoją podajesz,
z mroku próbujesz ratować.
Nie potrafię Cię poczuć
i ciągle gubię twe słowa.

I po co mi wolna wola,
jak ja nią steruję marnie?
Niech ona będzie twoją,
a twoja mną zawładnie.
1
6 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie