Pamięci Wiktora Goriaczko, który kiedyś tu publikował - odszedł ...
Inrofmuję tych, którzy go pamiętają.
budowałeś własną frazeologię -
ogólnie dostępna dla ciebie zbyt krótka
nie pozwalała na...
Skusił ją świat, w którym wszystko jest możliwe,
a charakter pisma jak wolność wyboru.
Ogranicza tylko przyciasna edycja,
zanim wróci do klitki prywatnych upiorów.
Coś mi się śniło. Niech pomyślę...
Ach! Byłam chyba żółtym liściem.
Niosło mnie lekko nad aleją
w parku. A było to jesienią.
I nagle wpadłam wprost do czapki
(wpadając przy okazji w zachwyt)....
Proszę pana, ja od kawy dzień zaczynam,
rozespana wstaję - boso do imbryka.
Filiżanka obłym kształtem wnika w klimat,
a pan pyta, czy dopięte mam guziki.
Woda syczy, para wznosi się pod okap.
Z...
w raju nawet o zmierzchu mgła kładzie na rzęsach
wilgoć. i tą wilgocią od rzęs aż po stopy
ewa spowita jest cała. skrapla się na piersiach
by rosić i rozpływać pod ciepłem adama.
nieświadoma wyg...
ustawiają fotele - tak blisko lcd, na ile
pozwala nieograniczona płaszczyzna cyfr.
płaszczy się monitor. wiatraki romantycznie
[mmmm ech!] studzą nagrzane procesory
pędzą magistralami w układy we...
usiedli naprzeciwko - autor z pustką w dłoni
czytelnik zajął miejsce (przysunął puste
krzesło by zająć nim ręce)
autor:
chciałem tylko zapytać czy pobędziesz
mną ze mną
czytelnik:
chciał...
nie wszystko podane na talerzach
czekam gotowa (pałeczki w górę)
stopa wymyśla stały rytm oczekiwań
werble milczą a ja wyobrażam - drumm drumm
oczami obejmuję tomy a basowy bęben
wybrzmiewa tak...
wypalił z niej połowę. musiała się zwierszyć,
przed sobą, przeciw niemu, za wysoką cenę
i światu za nic, za być - choćby parę sekund.
rozpaliła się - na nic (to nic) - kiedy od niechcenia
ćmił...
Pamiętasz jeszcze? Ja pamiętam,
chociaż wspomnienia, śliska sprawa.
Coś przeminęło, a drży jeszcze
jak kropla rankiem na źdźble trawy.
Niczym przez pryzmat czas rozwarstwia,
odmienia barwy - os...
On:
Dokąd się spieszysz, drogie dziewczę?
Skowronek, słowik, miesiąc, buty…
Cały arsenał argumentów,
a ty słuchając ziewasz z nudów
i w drzwiach się śmiejesz.
Ona:
Nie śmiem, nie śmiem,
ale...
Moje siostry z wyboru cierpliwie znoszą choroby. Podnoszą ciężary i niosą nadzieję, że nie geny, nie urodzenie lecz wybór, określa świadomość. Że rodzina to nie zdjęcie przy świątecznym stole. A krew...
kaktusy z dłoni zdrapuję pumeksem -
wciąż rosną nowe (czyżby pączkowanie?)
taki urodzaj, a skup nie przyjmuje,
więc ani grosza za nie nie dostanę.
szkoda kaktusów, no i dłoni szkoda -
choć była...
na kawalerkę zamienię kosmos
stan do remontu
wygodna lokalizacja
przy głównej mlecznej drodze
z podwójnym garażem - na dwa wozy
zabiorę tylko jedna spadającą gwiazdkę
aby mieć czego się...
Nie znoszę kiedy ktoś odchodzi
mając na względzie jakieś hucpy.
I psuje bilans mi w przyrodzie,
bo coś w niej ginie. Więc załóżmy,
że nagle wszyscy odejdziemy,
znajdując w odchodzeniu wyjście.
W...
Znowu ponosi mnie w liryczność –
oznaka, że za dużo czasu?
Przestrzeń się kurczy, tracę ścisłość,
choć chcę uniknąć ambarasu,
w który mnie wkręca mimozami
nadmiar – mierzony godzinami.
Bzy i k...
Krzyknęło po raz pierwszy dziecko.
(Prowincjonalna porodówka.)
Położna nie zdążyła wrzasnąć,
że „parcie!” i że „zaraz główka...!”
Przyszło więc sprytnie – bez pomocy.
Nie wiem, o której, ale w no...
poezja podobno umiera – tomiki – kto je kupuje
garść poetów drze koty między sobą
obrażają (się) i alienują w hermetycznych słowo(w)tokach
poezja podobno umiera a poeci starają się
zasłużyć na...
Wpłynęłam na bezbrzeżny przestwór... nieboskłonu,
by gwiazdy do dzbanuszka pozbierać srebrzyste.
Zanurzam się, nurkuję... A obok mój konik
(skrzydlaty, bujna grzywa – w wierszu – oczywistość).
W...
Wiesz, zadzwoniłam wczoraj do Heniutka na stacjonarny, aby mu powiedzieć „Dzień Dobry”, a tu jakaś niewiasta odbiera! No to ja ją pytam, czy mogę rozmawiać z właścicielem tego numeru, a ona mi mówi, ż...