to nie żart
kochanie to nie tak
budowałem świat i nie z kart
los układał kłody
popłynąłem wspak
wyciągnąć wnioski
w dużym mieście
koło małej wioski
ławka na niej zasiadam
w milcze...
piękny kraj jak w cudnym ogrodzie
trzyma mnie rodzina i przyjaźń
praca się nie opłaca
wybierasz zachód autsajderzy Bieszczady
wyjeżdżam żono nie wzdychaj
przywiozę plik eurasów
pójdziemy najpi...
gdzie ukryłeś miłość i szczęście
w kieszeni zaciskasz pięści
mściwy i wypełniony gniewem
zazdrość aż kipi gdy widzisz jak bratu
przybywa lat siwych włosów lecz radość i szczęścia Bóg mu nie skąp...
wypowiedzieć słowo z ust
nad brzegiem krawędzi
przestrzeń zbyt nieogarnięta
by znieść to co w sercu
by znieść to co w duszy
by znieść że coś nie tak
w głowie sztorm ciśnienie wzrasta
oddal...
łąki nie skoszone mimo to pachnie sianem
wojna upaja wyzwala
opada kurz następstwem pokój
śmiech karabinów
dźwięki odcienie warstwy skóry
sznur na szyi
świadczy o każe i winie
nas nie ma jedy...
wyrównaj rachunki te z podstawówki
naładowany jak majdan żydówki
w głowie w sercu emocjonalne wydarzenia
nic się nie dzieje nic nie zmienia
przetaczają hektolitry krwi jak cysterny ropy...
odchodzi za ciasne miejsce
mała wieś wyjeżdża do miasta
praca kariera
Stefan wygląda czeka
wylewny obgryzł paznokcie
u palców i stóp
nie pisze nie dzwoni
ktoś inny leży obok jej kości
sprz...
doba za dobą skomli cicho dzień i w noc
klika czas zamknięty w plastikowym pudełku
wirtualny świat po brzegi wypełniony wiadomościami
ścieżki zielone polany wąwozy ociekające strumieniami kaskadami...
patrzę w gwiazdy wyliczam plejady
kaskady słowa łka woda w strumyku
płyną obmywają kamienie
drzewa nad wodą zwisają gałęzie
zaczerpnąć choćby łyk
żółte kaczeńce mówią że
możesz patrzeć
iść s...
będziesz miał dość
a świeca będzie dogasać
dokup kochana
choćby jeden znicz
światła nigdy nie za wiele
dłonie się ogrzeje
wieje po co do cholery
a miało być tak pięknie
umieram...
odchodzi jesień
wieje wiatr
zima
śnieg po pas
mróz maluje szkło we futrynach
za oknem ujada pies
a ja mówię wam
jeszcze będzie dobrze
jak bobrom w żeremi
teraz nałóż czapkę
bałw...
aleja brukowana co dzień po dziesięć godzin
drzewa od deszczu mokną ławki krzywe
pourywane kosze i śmieci puszki świecą
w pół mroku nie widzę drogi
odchodzę w Bieszczadu strony
Połonin szlak...
dawno temu
stało się
co miało stać
zakochałem się
mówiąc ale ciastko
po latach okazało się
wredne babsko
teraz sam
nie wytrzymałem
pogrzebałem związek
koło sklepu zamarzam...
owad tańczy wokół lampy
na szkle wydrapał twoje imię
szukam pełnego nas dnia
nie patrzę prosto w oczy
twojej twarzy
kupiłaś zielone lustro
łza pocałunkiem
nieważne słowa przed lustrem...
kiedy przyświeci myśl
że tak naprawdę w życiu
nie osiągnąłeś nic
gdy aniołowie
przed próg Boga
poprowadzą cię
nie wystarczą łzy by przyznać rację że
poświęciłeś życie na sprawy błahe...
nad morzem
skrzyżowały się spojrzenia
sypki piasek na stopach
mewy krzyczą coś
w uszach cały czas
pachniałaś poranną bryzą
nocą ognisko
tanie wino
tak blisko naszych snów
życie niech płynie
bije źródłem wiecznym
niech nie stanie się suchym
sypkim piaskiem pustyni
użyteczni manipulowani
kreujemy świat nie prawdziwy
nierealny
najłatwiej zapomnieć kim jes...
ubywa
w dzbanie wody
z każdym dniem
z płytkim oddechem
ubywam jest mnie mniej
do zdobycia tyle
do wypicia też co jest
uciekam
już mnie nie ma
tylko chwile
zapamiętam
schowaj słow...
umieramy z naszym światem
nie licząc na pochwały
dokąd odchodzimy
nie wiem
chwila zadumy
był człowiek i nie ma człowieka
nie licząc na pochwały
wysyłamy światło do nieba
białe chry...
nad nami Niebo
nad nami Niebo z gwiazdami
pod stopami Ziemia
pod stopami Ziemia z horyzontami
uciekam daleko uciekam gdzie nic nie znajdę
nic nie znajdę bo niczego nie szukam
wiedzie mnie pr...