dookoła smutno
donośnie niespokojnie
śpieszno każdemu
nikogo nie stać na rozmowę
ostatni raz zabije dzwon na wieży
ziemia rozstąpi wnętrze otworzy
my jak baranki kilka owiec
błądzimy wierz...
parzę przez okno ono na mnie zerka
pada deszcz ciebie nie ma
patrzę do lusterka mówię sobie mordo nieogolona
myśli kłębią ubieram w słowa
kocham kocham zdrowo
idę parkiem może spotkam
inną...
rozkładam myśli po stole
zrzucam sumienia na taboret
rozdzieram uczucia na cząstki
emocje wzbudzają furie
biegnę na oślep w ciemności
sen zbudzonych powiek minie
gałki oczne piłeczki pingpo...
wypłynąłem na powierzchnię dni zamierzchłych
pamiętam życzenia nie wygodne które przywiał
na ramionach wiatru los rozdawca kart
wybrałem drogę w miarę prostą ale nie łatwą
każdy świt ze strach...
odpłynęła łódź z odrobiną szczęścia
zdradzony przez słowa
idę gdzie nie ma snów
tylko teraz moje pragnienia
patrzyłaś w oczy we łzach
i co z tego
kobiece serce zapomina szybko
ni...
idąc upadłeś straciłeś sens
podnieś kilogramy siebie
idź dalej wybraną drogą
która sumieniu twemu służy
niech nikt nie poucza
każdy wybór jest dobry
cel jest blisko na końcu śmierć
musi...
w dłoniach ściskam chwilę która nas rozpali
wypuszczam motyle ustami
myśli płyną jak po lesie babie lato
oplatam twoje skronie wiankiem z kwiatów
na obłokach się położę by patrzeć na świat...
nabieram wody w usta
szklanka pusta na dnie esencja
pocieram brzegi
rezonans przecina ciszę eteru
w amplitudzie samych uderzeń serca
nie wyczuwam twego tętna
bęben pusty przy nim facet...
aha ha ha ha
świat ma milion wad
dzieje się tyle spraw
o ważnych rzeczach nie wiemy
nic prócz okrojonych informacji
telewizja kłamie
radio kłamie
aha ha ha ha
dookoła tyle biedy...
czekam na przystankach
zerkam po rozkładach
nie pasuje czas późna godzina
trzeba tulić jaśka i czekać
ciągle szukam cię w myślach
układam jak tory kolejowe
na których z jasnym światłem...
idę między polami
serce bije zdrowo
w zbożu maki na miedzy szary zając
w głowie kilka wspomnień
nadzieja kwitnie jak bławatki na niebiesko
na drzewach sumienie
rozwieszam krukom sytą ka...
dłońmi przyciągnę błękit
wytnę skrawek nieba
uszyję dla ciebie niebieską sukienkę
założysz ją w pierwszym dniu wiosny
rozkwitną wszystkie kwiaty ziemi
pobiegniemy po zieleni łąk
słońce zapło...
kochają chcą być kochane
zawsze zadbane
matki karmiące
młode panienki pachnące wiosną
z upiętymi włosami
krótko ostrzyżone
łagodne jak małe kotki
rodzą w bólach dni
szybko zapominają...
narodzony wzbudzony za dnia
zmuszony żyć
muszę iść muszę biec
wychowany na człowieka
muszę uciekać przed samym sobą
dokąd nogi zaprowadzą mnie
nie rozumiem kilku nawarstwionych spraw...
podziały mury nienawiści przesądy
chcą byśmy nienawidzili
innej rasy innej kultury
trzymać głowę między kolanami
słuchać radia wiadomo jakiego
w telewizji nic nowego ciągle straszą
jest...
natchniony pośród mroku
śnię z drzewa rzeźbię cię
o bogatym wnętrzu z sercem kobiety
piękna skromna postać idealna
boję się obudzić
śnić to jedyny sposób
byś nie uciekła razem pod pachę z pło...
z chmur kłębiastych nasączą się myśli
chłonne jak gąbki małe główki
stróżki łez moczą policzki takie tam troski
krople deszczu wylały wody
ulicami idzie w glorii bosa miłość
ciebie mi brak jak...
liście złote spadają lekko
cała przestrzeń zastygła w kolorach
nad horyzontem słońce czerwienią maluje niebo
kasztany brązowiały pod drzewem
na sztalugach płócienny obraz z pejzażem
w objęci...