nie pukałaś tego wieczoru
weszłaś półnaga
piękną ujrzałem
zawstydziłem się nie umiałem wyłowić słowa z siebie
zapomnieliśmy o bożym świecie
zatrzymany w przestrzeni
zacząłem marzyć
nasza...
pod górę się wspinaj połykaj tabletki
jak każdy trudny dzień
od świtania po zmierzch
opanuj swoją schizofrenię
wykąp się w królewskim stawie
wśród łabędzi których nie ma
tylko w uszach...
życie tańcem się toczy
poruszaj się z gracją
nie ma miejsca na bylejakość
krok po kroku bez zwrotu z obrotem
trzymaj pannę za dłonie nie ściskaj
wiem jest zainteresowana
tańcz dopóki...
w poprzek ulic kałuże krzyczą
pełne krwi niewinnych
topionych w wannie
zakopanych żywcem
antypatrzy nadaje numer każdy go ma
pesel to numer jak w obozie
odrutowani skazani na prace
od świt...
zadajesz pytanie
dlaczego pijesz Adamie?
Ewo piję z żalu za utraconym Rajem
mam dość twoich narzekań i ziemskich marzeń
jak w nierealnym świeci nie śmiem myśleć o kobiecie
rano gdy do robot...
gdy idziesz
do kościoła niosąc miłość na ramionach anioła
bawisz na placu zabaw cieszysz się radością
afrykańskie dzieci czyszczą karabiny
nienawiść wpajana od narodzin po krótkie życie
zamknię...
otworzyłem na oścież serce
stałaś półnaga bosa w drzwiach
chwyciłem za twoje zimne dłonie
by je ogrzać płomieniem miłości
przytuliłem cię i pocałunkiem spłoszyłem motyle
uciekłaś przed ciemną...
dokąd zmierzasz chwilo w pamięci
co nam pozostało prócz wspomnień
nawet gdy źle wojna gniew ludzi
odszukasz znajdziesz czas na wspominki
gdzieś w kącie przytulony do ściany w celi
ten świat...
gdy już pokonam wszystkie przeszkody
wiatr osuszy z policzków łzy
stanę nad krawędzią rozprostuję ramiona
jak ptak poszybuję w przestworza
niebo woła posłuchaj cichy szept
dobro co w sercu kryj...
mam coś z neandertalczyka
instynktownie wyczuwam zwierzynę
uważaj bo wszystko jadam
dlaczego po co wydłubujesz oczy
krew pod paznokciem bólem
zjada sąsiad sąsiada
gada na gjegje
blokowisk...
pierwotnie człowiek
całkiem nagi mieszkał w Raju
z łakomstwa ciekawości kobiecej
uległ kuszony z zaufania do niej
wypędził bóg człowieka by orać ziemię siać i żniwować
praca w pocie czoła w...
symetrycznie
w eterze płynie czas jaki jest on
siły się równoważą
dobro i zło obok siebie
z równowagą kołyszą się planety
źle się kojarzy za horyzontem złudzeń
boski plan
palec boży dał...
pani z torebeczką pod pachą
z dzieciną za rękę pędzi do kościółka
pod sklepem nad rzeczką
jak czwartaki obalamy bułkę piwa
czasem pod apteką żebrząc o kilka groszy
gdy po nocy Sahara jak...
dużo nas do pieczenia chleba
ciasno dym szczypie w oczy
żar w piecu goreje jak czerwone serce
spieczona skórka smakuje ciszą
babcię pochylił wiek
nalewa z dzbanka świeże mleko
życie na wi...
ale jazda oszalało pół miasta
na dworze księżyc
w dobrym humorze kołysze biodrami
okryty płaszczem z naklejonymi gwiazdami
błyszczy na nieboskłonie droga mlekiem i miodem
na ambonie przemo...
nienawiści mówię stop
mimo że
w obronie zaciskam pięści
przemoc obrazem kilku twarzy
zawsze jest tam
gdzie gości władza i mamona
zmuszą cię do pracy
wyzysk jest zgodny z prawem
nie zas...