podły człowiek w pięknym świecie
świat czy człowiek przepadnie
we własnej sieci pajęczego zła
pragnienia ogromne podziały na lepszych gorszych
ropa parę groszy wojny przecież nic się nie st...
każdą łzę ważę na szalach
mierzę ile jest warta
w życiu pełnym barw
kolorowych szkiełek
nieoczekiwanych chwil
karmię się spojrzeniami
cichych ciepłych pasteli
cieszy
twoja obecność i głos...
załamana ścieżko życia
prowadź przez morza czerwone
być tu jest ciężarem dla ramion
krzyż przygniata drętwieją nogi
góra wysoka wyryta na obrazie grubym dłutem
nieosiągalny szczyt
wzrokiem mie...
dzień beznadziejny szary byle jaki
ciągnie chłodem przez otwarte drzwi do chaty
liście pokryte zgnilizną
ciemne jak obślizłe szmaty
pejzaż niekolorowy
czarno biały jak film w starym kinie...
swoją tęsknotą się napoję
musisz wiedzieć że ja nic nie warty
bez twoich uśmiechów
nocy pełnych grzechu
smutkiem się nakarmię
pragnę choć odrobinę ciepłych słów
jak żołnierz na warcie...
ostatni liść na drzewie opadnie
poleci wiatr zamiecie
złoty kolor wzrok rozbierze schowa w pamięci
każdy ma swój kres człowiek świat
życie do przodu pcha wózek
toczą się dni
dzień i noc...
chłód
przenika ciało
na skórze
pod swetrem dreszcze
błogi stan
umieram sam
ławka świadkiem
pociesza mnie
ukojony odchodzę w sen
nie rozgrzeszonym dniem
odeszłaś w księżycową noc
pożegnałaś wspólne chwile
serce na pół złamane
skulone słabe pogrzebałem
rozszczepione szczęścia
włóczą się po zimnym stromym kosmosie
marzenia
nad jeziora brz...
życie
to nie ból
wytrwały ciągły narastający
to droga
do światła przez mgły przez noc
śmiały idź
kłopoty do rozwiązania
zrzuć
pożądanie
kochaj niekochane
w sercu miłość cię rozpiesz...
gdyby nie ciążenie frunął bym do ciebie
nad łąkami stawem porośniętym trzcina
brzegiem strumienia żółtym od kaczeńcy
miejsca na skrzydła mam doskonałe
silne ramiona jak Ikar nie upadnę
swobod...
przybył jak wiatr halny nie zapukał
rozłożył skrzydła jak parasol
w moim domu ciasno jasno
miejsca dla dwóch wystarczy
prośby co noc wznosiłem
wysłuchał podał dłoń anielską
w parku ze mną si...
ten dzień nie jest tym dniem
doskonałym
noc wcale nie jest ciemna
gdy zanurzam myśli w głowie
kobieta która miała kochać nie kocha
chwila nie jest chwilą wspaniałą
czasem
zapomniany oszukany...
w chmurach z wierszem
piszę tkliwie nieporadnie
czekam nie nadchodzi
wciąż czekamy na kogoś na coś
żyję oddycham powietrzem
każdą chwilą się pieszczę
dobre dni nadejdą
jak po nocy dzień...
gdy zasnę powiedzcie amen
żyły zamkną obieg krew zastygnie
ciało trupio blade zimne głęboko
stanę obok jeszcze raz popatrzę
odejdę i nigdy nie zgaśnie moja gwiazda
między wami odnajdę miejsce...
przecięte żyły i sznur na szyi
proszą o litość
najgorzej gdy serce w dole
ciężkie mroczne myśli
żyj w świecie kochaj
wybacz że piszę
śmierć alternatywą na to was stać
gdy nie nadchodzi...
rap hip hop bity
dziwny całkiem inny
smutne miny oczy łzawe
pepsi cola chipsy
i dziewczyny
ławki oblegane nocy czar
jakaś okupacja biały skręt na wargach
odjazd ale jazda
faza spoko jutro...
życzę sobie by życie toczyło się jak w słonecznej Australii
Aborygen jeszcze ciepły zbrązowiały
bratam się z kangurami
emu ucieka przed świata cztery strony
tutaj spokój mam choć problemy te sam...