wstawaj wreszcie jak ty wyglądasz
jak zaspane roztargnienie
rodem z medytacji wiejskiego listonosza
i ogoliłbyś się
przepraszam skarbie
już się zwlekam
zabrakło mi nocy przecież wiesz
ale ty...
myśli
skrywam w zapachu
celvin klein beauty twojego pragnienia
nigdy dosyć
wszędobylski jestem na skinienie
otwieram
szkatułka delikatnych śladów
noc po nocy
czy to już grzech
swoją drogą...
zanim zrozumiesz
są takie miejsca że świat się krztusi
a noc i reszta tego sztormu
odlicza chwile
bo przecież najbardziej lubisz o świcie
fale
jedna za drugą
z głębokości w głębokość
wzrasta...
patrzysz przez pryzmat
pocznij znaczenie kiedy tylko pragnąć
a wyskoczę
jak królik z kapelusza
oboje mamy coś
czego zazdroszczą nam ćmy
burzliwy pragnę tego światła
tego chcę
czuć przybyci...
ale jakże
dziewczyna z laptopa
mówi coś w kółko
o wzajemnej adoracji
obydwoje wiemy całkiem sporo
kiedy tak słucham
jak układa słowa w poezję
już jestem bogaty
jest dobrze
wyrywamy kart...
tradycyjnie spacerując
smutny wieczór
ach przepraszam
chyba wkroczyłem na teren prywatny
ale zaraz
na twarzy nie widzę tabliczki
zły pies
nie taki zły
raczej się uśmiechasz
że co
że gryz...
za zakrętem
anatomia kilku osób
ubrana w pobożne życzenia
z twarzami ku niebu
zwróconymi o zapach kwiatów
lekko czy całkiem niełatwo
nieważne
byleby
"codziennielepsi" w każdą pogodę
potrafi...
eureka
jak pięknie jest
normalnie wreszcie
nie wstałem lewą
i ty
taka wtulona
radio nirwana
na skocznej nucie
uprzejmie zawiadamia o słońcu
jakby nie było
gołębie też czują się spełnione...
nie czuję się jak idiota
niemożność
gdy zimno i zimniej
a do tego echo w zmowie
nominuję do spotkań przy piórze
tam w ciszy kreślę ciepło
nie rozdzielam pomiędzy powroty
słowa płyną szybciej...
już byli w ogródku już witali z gąską
i znów
przegrali zanim jeszcze zdążyli
ten dach
zamyka się tylko w słońcu
takie monstrum kiedy lato w pełni
a niebo płakało
nawet kiedy jesteś
życzeniem z całego serca
zawartym w dwóch słowach
będąc przezroczystą
pozostajesz umieszczoną
jedynie
w ogłoszeniach bardzo drobnych
ty wiesz że
kotom rozjechanym na trasie ziemia-niebo
już nic nie pomoże
ale my
możemy przecież się przeprosić
niekoniecznie przez wizjer
tak zwyczajnie
akumulacją słów dotykiem
który powie wsz...
kiedy większa część błękitu
spakowała już walizki
dom opuszczają światła
a poezja
przestaje być ferrero rocher
kąt padania słów
zależy od zachmurzenia
jednak po burzy
wszystko jest jeszcze m...
z ogromnym dystansem
do samego siebie
podchodzę przez oryginalność języka
wirtuozeria zblazowanych myśli
pod zimowym kapeluszem
asekuracyjnie na odwrocie
ma przypiętą karteczkę
z napisem wier...
najpierw był wietrzyk
potem wiatr
na końcu przyszedł wicher
w locie
zerwał wszystko
łącznie z sukienką w kwiaty
hamulce przestały piszczeć
ty zaczęłaś
a bzami bluźnił w oczy maj
kiedy tak...
lunatykuję
poza zasięgiem dłoni
mówisz coś o zapisie
a przecież
to usta były natchnione
to szczęście
kiedy ktoś w ciebie wierzy
i nie chce
byś spała na oślep
co ja mam z tobą
no co
lato...
niezrozumiałe pożegnania
na skraju nestępnego
w kieliszku kilka motyli
aluminiowe puszki są trochę ciszej
za późno na słowa
chcą wyślizgnąć się na zewnątrz
za późno o całe życie
lecz wciąż kr...
zanim nadejdą święta "coca-cola"
trochę czasu
poświęcę na poranne wstawanie
plany na wieczór
pozostawiając bez nazwy
potem niby przez przypadek
zniszczę sztuczne igły
które tak bardzo ukochał...
na krótko przed snem
męskie fantazje
z głodu jego powszedniego świadomie
na dobranoc kusisz wprowadzasz
w stan moralnego nieładu
zawieruszony
pomiędzy pogodzeniami z losem
wędrując
na mapie...
odkąd w gniazdach cisza
to już nieważne
bo na niebie
na którym ptaki grają w scrabble
brakuje słów
błękit schował się za chmurami
a ty mówisz
że rozmyta w kroplach deszczu
zapisujesz pióra by...