od kąta po pięty i paznokcie
chodzenie od sofy ku przestrzeniom
zagarnianie powieką tego
co jeszcze u innych i już moje
od włosa po stopy i tyłki
o które opierać się ciężko
zawsze jedno spojrzen...
twój
to nie tylko dla wszystkich
kiedy za daleko i wszędzie
i kiedy w drodze, w zamyśleniu
twój
to nie tylko kiedy są i bywają
po cichu z szelestem
i w burzy bez gromów
twój
to nie tylko dl...
czas mnie zatrzymał
jeszce przed tobą i za nimi
to było szybkie rozeznanie
niewygodne, wczorajsze
i na zawsze
podchodze i patrze
a wszedzie to samo
wiele czegoś a jednak
ukrzyżowany na wskazów...
byłaś przy kołysce niczyjej
przy owocowych drzewach
wczesną jesienią i opóźnioną zimą
na dachu też cię widziałem
chociaż nie krzyknąłem
zbyt dużo ludzi pode mną przeszło
za ścianą gdzie drogę...
fajnie żyć jest na słowach
teraz trochę je pozamieniam
i wyjdzie ich za dużo
pewne przetrawimy
a część damy tej staruszce
i jeszcze starczy ich
żeby zaczekać na autobus
i z pierwszym liście...
na brzegu talerza
łyżka leży
patrzę na nią
i podnoszę do gęby
jeszcze nieoderwana
a już czas zmarnowała
i wyżej się podciąga
minuta druga
na zegarku za mną
o wargi się obija a czas
czas się...
Niech i po mnie coś zostanie
nie tylko fałszywe nazwisko
i zdjęcie prześwietlone
może słowo jakieś tak myślę
zawsze to coś
i chwila taka odczekana
na twoje przyjście – odejście
niech coś zosta...
cómo se daran las cosas
se preguntaron
sin saber que repetirlas
es muy facil
los sabios
cómo ir quedando aqui
se preguntaron
sin saber que el ir es
volver a partir
los viajeros
cómo devolve...
na jesień połóżmy
garść liści
tylko wtedy
a do wtedy nigdy
przez lato
i zimy
przełóżmy to jeszcze
pokątnie zachwalajmy
wielkim talerzem
odczekamy
oby do jesieni
kiedyś było inaczej
wszędzie przestrzeń
i pajęczyn pęki dla przeciągów
zawijał się dywan
pod każdym krokiem
falą o drzwi uderzoną
i rękaw znalazł w przejściu
rękaw kurtki odwieszonej
ściana b...
za mojżeszowe plemię
rok za rokiem i rok
wyzwolony spod przychylnej
niewoli
wyruszyły stada i wiązki szumiące
piaszczystych klepsydr
wina w naparstki rozlała
ziemią teraz po lata obiecana
to będzie dla mnie najsmutniejszy
znany i wyczekiwany dzień
kiedy chłodne stopy ogrzeją
skostniałe wióry pode mną
a dłonie bez mocy wszystko zedrą
to będzie najdziwniejszy dzień
kiedy w oknie...
kiedy jedno bez drugiego
i przez drugie
a drugie bez trzeciego
wtedy wymalowana
od czwartego symetria
wszystko zarysem wyraźnym
i niech nie burzy
tego piąte bo i po co
nie pamiętam już
jak się zjawiłaś
byłaś białą ścianą
co chciała być kolorem
pustym podwórzem
dla kilku głosów
kawałkiem podłogi
bez granic odrysowanym
pochyleniem nad biurkiem
wypisanym
n...
wyrosłem już z krzesła
tego przy ścianie za chlebakiem
wyrosłem już z koca
rozwieszonego w czterech kątach
wyrosłem już z drzwi
uniesionych na mrówczych rękach
wyrosłem już
nie pamiętam zbyt wiele
że jutro będzie wczoraj
a wczoraj jest przedwczoraj
i że kawa jeszcze niewypita
szklanka już jest gotowa
że stopa koło buta
a poszła za daleko
wstałem a rubryki
na śc...
widziałem sufity
pierwszy nad drugim
drugi nad pierwszym
się płaszczył
było ich dużo
wszystkie
na ręce
jednej podwieszone
wzrokiem
zwrócony ku podłodze.