Zobaczylem...

Zobaczyłem kiedyś

Człowieka

On też na mniepatrzył

Uśmiechał się blado

Rozwiechrzone włosy

Opadały mu na czoło

Zroszone potem

Pobrużdzone zmarszczkami

Wpadały do oczu

Zmrużonych przed słońcem

A może przymykał je

By nie patrzyć

Na ludzi

Na świat

Pomachałem do niego

On też

Wyciągnął dłoń

W geście pozdrowienia

Rozglądał się

Jakby czegoś szukał

Tylko że

W koło nie było nic

Do znalezienia

Krzyknąłem

Odpowiedział coś

Ale jakoś tak…

Dziwnie…

Bezgłośnie

Znów pomachał ręką

Zbliżyłem się

Powoli

On pozostał nieruchomo

Zdziwiłem się

Bo przecież on

Był tylko

Moim

Odbiciem w lustrze
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie