* * *
Koniec?
Początek…
Zawieszony w próżni,
Zamknięty w sobie jak w klatce
Nie mogę się wydostać.
Za mocne kraty wstawili.
Zakuli w kajdany duszę
I odeszli.
Wołam!
Nikt nie słyszy
Cztery ściany w mojej głowie
Kurczą się.
Zapomniałem
Jak to jest być wolnym
Krzyczeć
Nie umiem się uśmiechać.
Uśmiech
Jest tylko grymasem bólu.
Ostatkiem sił
Podnoszę się.
Obolale stopy
Nie chcą już mnie nosić
Dłonie
Zaciśnięte kurczowo na prętach krat
Nie potrafią już dotykać.
Trwam tak
Od wieków
Zawieszony w próżni Rozpaczy
Niepotrzebnej
Początek…
Zawieszony w próżni,
Zamknięty w sobie jak w klatce
Nie mogę się wydostać.
Za mocne kraty wstawili.
Zakuli w kajdany duszę
I odeszli.
Wołam!
Nikt nie słyszy
Cztery ściany w mojej głowie
Kurczą się.
Zapomniałem
Jak to jest być wolnym
Krzyczeć
Nie umiem się uśmiechać.
Uśmiech
Jest tylko grymasem bólu.
Ostatkiem sił
Podnoszę się.
Obolale stopy
Nie chcą już mnie nosić
Dłonie
Zaciśnięte kurczowo na prętach krat
Nie potrafią już dotykać.
Trwam tak
Od wieków
Zawieszony w próżni Rozpaczy
Niepotrzebnej
0
0
2 odsłon