Odwiedziny

O sobie
Puk...puk..

Otwieram...

O Boże...!

Znowu ta czarna dama.
W zwiewną,gotycką suknię
i szary gorset ubrana.

Z bladych jej sennych oczu,
smutek dziwny spoziera.
Aurę żalu roztacza,
z wiary i sił mnie odziera.

Chwilę jej zajmie wizyta
w umysłu mego salonach.
Lecz czasem prawie umieram,
w jej chłodnych,bladych ramionach.

Odchodzi...

Zostawia mnie,samą i pustą.
Jeszcze na dowidzenia...
otula mnie lęku chustą.

Później...

Druga przychodzi,wieczna optymistka.
Jej srebrno-złota suknia,
światłem słońca błyska.

Spojrzenie migdałowe,
skrzy się mocą i wiarą.
Zrywa chustę demona,
ciepłem otula mnie całą.

Przysiada trochę na sofie,
w pokoju gdzie jeszcze przed chwilą,
siedziała jej siostra ciemność.
I karmi mnie swoją siłą.

Nie odchodź...

Proszę uparcie...

Tak pięknie jest i normalnie.
Lecz ona od stołu wstaje.
Do wyjścia znowu się garnie.

Z szalem złotym zostawia,
wiarę, siłę,nadzieję.
I mimo małego żalu,
znowu naprawdę się śmieję.
1 0
7 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie