Dryfuję niczym liść

Pamięć
tak lekko dryfuję
niczym liść strącony
upadam odpływam i tonę
i tego nie czuję
nurtem prowadzony
w nieznaną od zawszę mi stronę

połykam powietrza
opary niemocy
tchnień życia powiewy gorące
ta bryza odwieczna
bez wzorca pomocy
przygasza modlitwy się tlące

to nic że przemija
wszechświat i mgławice
też pędzą by przeżyć rozstanie
a człowiek rozbija
kamienne tablice
i milknąc zadaje pytanie

to nic że konwoje
do celu się pchają
nie licząc na chwałę i salwy
artyści nie swoje
poezje czytając
przybrali wojenne barwy

przegrali wygrali
odeszli przybyli
sens następstw by rzec optymalny
ci co oszaleli
też mogą się mylić
nie dla nich wszak oddział szpitalny
8 3
72 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 11 lat temu
jak liść spada tak wodą odpływa wiedząc iż wiosną powróci w:)
Helen 11 lat temu
nieznaną razem, można płynąć z twoim wierszem...ładnie:) pozdrawiam
mocher 11 lat temu
rozebrane prawdy
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie