witam cię moja ciszo

witam cię co w sercu tkasz
złota nicią pajęczą sieć

czerwony od wzruszeń ciągnę dzień na garbie czasu
nie ma wolnej soboty nie ma chwili psoty
ostatnim pociągiem gnam obłoki o zachodzie
słońce spada spadam w ciszę

daj chwilę by zastanowić się nad drogą
rozpędzone myśli szybsze od pocałunków szare dni
wyciągam bułkę czerstwa jak ty kochanko
odpływam w sen stukoczą minuty po torach ty

zaczekaj dam ci gryza zapalimy papierosa
asfaltowa szosa brukiem chodnikowej płyty
wycieram nosa zwisa mi wszystko idę za słowami Jezusa
muzyka na uszach w ciszy zanurzam się po pas

po rogach pajęcze sieci czerwona nić
złotem lśni jak obrazy sprzed lat na skórze znak
6 4
72 odsłon

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helen 11 lat temu
Lubię ciszę....mogę się wyłączyć wtedy... a co z ta czerstwą kochanką Jarek??
jaropasztii 11 lat temu
czerstwa czyli zdrowa daję jej gryza bułki i palimy papieroska:)pozdro jarek
Helen 11 lat temu
ahhh zatem wszystko ok;))dziękuję za objaśnienie;*
A
alali 11 lat temu
teraz polski chleb po dwóch dniach to kamień,kiedyś dopiero wtedy był zdrowy , czerstwy,czyli taki,jak trzeba...u Czechów to nadal znaczy świeży:)) plusik za wiersz
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie