wieczny łowca

O sobie
nie urodziłem się dzisiaj
zawsze byłem nie zawsze tutaj

kocham zieleń zapach siana
kocham dłonie matki
kocham patrzeć w niebo gdzie mój dom

dobru Bóg wróci pomiędzy nas
dwójeczka liczbą bożą
chodzimy parami śnimy razem podobnie
życie darem by być
ślady zaznaczyć na piasku nieskończoności

idę ulicą a może błąkam się między sklepami
wystawy kuszą kolorami przeważnie niskie ceny
dyskont w głowie wierci mit że nie zawsze od dziś

kocham zieleń zapach siana
kocham dłonie matki
kocham patrzeć w niebo gdzie mój dom

nie urodziłem się dzisiaj
zawsze byłem nie zawsze tutaj

kiedyś jak dźwięk zwiedziłem wszechświat
powiem wam mały on
ciasny jak buty młodszego brata

jak kropla żłobiłem twardą skałę
wąwozem płynąłem z prądem marzeń
ze sztormem w głowie nieułożonych myśli
z piaskiem szumem wiatru w dłoni
pieściłem włosy ukochanej


kocham zieleń zapach siana
kocham dłonie matki
kocham patrzeć w niebo gdzie mój dom

kim jestem zachodzę w pamięć
poszukuje obrazów znaków czasu
jestem wyrazem w wierszu tym najlepszym
co tuli poeta na światłem świecy
zanurzam się cały w kałamarzu
staję się niewielki

kocham zieleń zapach siana
kocham dłonie matki
kocham patrzeć w niebo gdzie mój dom
0 2
22 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

SWINKA PIGI 10 lat temu
''jestem wyrazem w wierszu''-jak kazdy:).
jestem wyrazem w wersie.
no i jeszcze dochodza incipity,gdzie pierwszy wyraz badz wers w wierszu jest jednoczesnie tytulem.

Pozdrawiam.
jaropasztii 10 lat temu
nie rozumiemy się ....i to nas łączy...
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie