szła sama

Melancholia
na dłoni dzień
przenika cień drzew
zapach ziół zapach siana
chmury ołowiane ciężkie jak buty sołdata

zielony gaj wypełniony blaskiem oczu
szła polną drogą bez winy lekko

maki czerwienią bławatki niebieskie jak niebo
zdobiły pola szerokie jak plecy

sama
pod pachą radość
uśmiechała się do życia
a życie pokazywało więcej
odbite w tafli strumienia
bystre spojrzenia
zielony kamień zapamiętał iskrę w szeptach traw

skruszona ziemia sypka jak mąka na chleb

ptaki na niebie na znak pokoju
zatoczyły koło by odlecieć dalej

przestrzeń nieograniczona jak kochanka ramiona
2 0
12 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie