do góry dnem

Przemijanie
rzadki cień czołga się za mną
gorąca krew gryzie w gardło
i wszystko jak we śnie niewidomym
wszystko głową w dół
czarne i białe
czasem czerwień się naprzykrzy
i jeszcze dobrze nieprzegotowana woda
wciska się w przełyk
rzadko ja zawyje
częściej serce piśnie

jeszcze czuć trawone mydło
boski dzień okupacyjny
przebarwiony ptak w butelce
trwałe cegły nienawiści

nadszedł przetleniony czas maszyny
zamiast mózgu trochę blachy
przerzedzona wolność słowa
przekrzywiona moja głowa
3
36 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

copelza 14 lat temu
rzadko, czy rzadko? bo ten cień albo wyjątkowy, albo rozpływający się, niespójny. przy wyciu to przynajmniej wyjaśnione. zabawny ten rym na końcu.
gizela1 14 lat temu
nietypowy
5 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie