pani
chcę Panią powieść za dłoń mą spokojną
w najdalsze krainy wodzić i kraść
owoce tam dzikie i klejnotów jaśminy
od stóp do głów całemu się dać
chcę Panią uśpić w dłoniach mych twardych
sen dać miękki jak zajęczy trop
i budzić w świt wonny i święty
zamknąć Pani oczy na Ikara mój lot
chcę Panią skruszyć w dłoniach mych miękkich
dać duszy spokój i nadziei wzrok
wtedy czasu zachłanny cofnąć obieg
wsunąć się nieznanym w daleki mój mrok
chcę Panią pożegnać starą mą dłonią
wymazać słowa i zagasić noc
odejść tak cicho jak duszy droga
jak starzec co traci ostatnią swą moc
w najdalsze krainy wodzić i kraść
owoce tam dzikie i klejnotów jaśminy
od stóp do głów całemu się dać
chcę Panią uśpić w dłoniach mych twardych
sen dać miękki jak zajęczy trop
i budzić w świt wonny i święty
zamknąć Pani oczy na Ikara mój lot
chcę Panią skruszyć w dłoniach mych miękkich
dać duszy spokój i nadziei wzrok
wtedy czasu zachłanny cofnąć obieg
wsunąć się nieznanym w daleki mój mrok
chcę Panią pożegnać starą mą dłonią
wymazać słowa i zagasić noc
odejść tak cicho jak duszy droga
jak starzec co traci ostatnią swą moc
0
0
2 odsłon