bezbronnie

przystępuję do ciebie mostem w koronie rzeki

bladym od szronu i krą całym zbroczon

po dniach ciemnych suche powieki

zroszone płaczą w biel duszy nocą



ty bierzesz mnie cicho słodkim słów cieniem

w rozpięty płaszcz wtulasz mnie skrycie

bym czasem nie płoszył ptaka swym drżeniem

bym nie tulił zjaw pęki przed głodnym mym światem



delikatnym słów deszczem żałość mą usypiasz

drzemię tak długo nim świt klęknie w pacierz

potem powieką zmrużoną jasność swą witasz

potem uciekam i zbroję się w pancerz



przystępuję do ciebie rycerz w boju spierzchły

osnute legendą czyny mogą spać

rozcinam mieczem pióra marmur świata grzeszny

rozrywam twardą zbroję byś mogła z niej brać
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie