bezbronnie
przystępuję do ciebie mostem w koronie rzeki
bladym od szronu i krą całym zbroczon
po dniach ciemnych suche powieki
zroszone płaczą w biel duszy nocą
ty bierzesz mnie cicho słodkim słów cieniem
w rozpięty płaszcz wtulasz mnie skrycie
bym czasem nie płoszył ptaka swym drżeniem
bym nie tulił zjaw pęki przed głodnym mym światem
delikatnym słów deszczem żałość mą usypiasz
drzemię tak długo nim świt klęknie w pacierz
potem powieką zmrużoną jasność swą witasz
potem uciekam i zbroję się w pancerz
przystępuję do ciebie rycerz w boju spierzchły
osnute legendą czyny mogą spać
rozcinam mieczem pióra marmur świata grzeszny
rozrywam twardą zbroję byś mogła z niej brać
bladym od szronu i krą całym zbroczon
po dniach ciemnych suche powieki
zroszone płaczą w biel duszy nocą
ty bierzesz mnie cicho słodkim słów cieniem
w rozpięty płaszcz wtulasz mnie skrycie
bym czasem nie płoszył ptaka swym drżeniem
bym nie tulił zjaw pęki przed głodnym mym światem
delikatnym słów deszczem żałość mą usypiasz
drzemię tak długo nim świt klęknie w pacierz
potem powieką zmrużoną jasność swą witasz
potem uciekam i zbroję się w pancerz
przystępuję do ciebie rycerz w boju spierzchły
osnute legendą czyny mogą spać
rozcinam mieczem pióra marmur świata grzeszny
rozrywam twardą zbroję byś mogła z niej brać
0
0
2 odsłon