otwarłem
serca dwa otwarłem niebieskie i me
na oścież
trzasnęły drzwi o futryny bukowego domu
tam się gdzie rozsiadłem
rozczochrany
w swej siwiźnie
wsparty o bezład słów i epitetów
wsparty o bezwład słów i epitetów
otwarłem nową epokę skamienienia
na stary i starszy już czas mój i nie mój
otumaniłem wątły i tak świat już
barwą spełniającej się jesieni i więcej
wziąłem pióro
jak szczudła
jak skrzydła czarnych aniołów
jak świt
jak nic
jak jasna cholera
z tym pisaniem
na oścież
trzasnęły drzwi o futryny bukowego domu
tam się gdzie rozsiadłem
rozczochrany
w swej siwiźnie
wsparty o bezład słów i epitetów
wsparty o bezwład słów i epitetów
otwarłem nową epokę skamienienia
na stary i starszy już czas mój i nie mój
otumaniłem wątły i tak świat już
barwą spełniającej się jesieni i więcej
wziąłem pióro
jak szczudła
jak skrzydła czarnych aniołów
jak świt
jak nic
jak jasna cholera
z tym pisaniem
0
0
2 odsłon