rozstanie
patrz ...
jeszcze -
głębia niebiesiech oczu mych wciąż tak słonecznych
niesie się po kolana w kwiecie dolin wciąż nie naszych
struga martwa gra w trawach
i pustynie policzków
słodkich tych
bez łez
jeszcze me
śmiechu źródła i gejzery
od lasu mych dłoni zakrzaczenie wiatru południa
szept sadu
usta wilgotne zroszą kolan skarb twój własny
póki noc - dama czarna
zerwie nam mosty
nad głębią ukrycia
a ta już bez znaczenia
czasy inne zwloką swe bagaże na peron gdzie gwiżdżą odjazd
nadejdzie na koniu białym
tak młody
tak piękny
tak święty
tak ten
prawowity
odtąd nikt
nie dostąpi wniebowstąpienia
w oczy me
nieśmieszne
niebieskie
może wonne
może własne
a pewnie smutne
nikt nie złagodzi zadumy kłującej
po nocach
po świtach
po latach
po rosach
po burzach
nie narodzę się jaśminem
zastanę
zostanę
będę
jestem
rozstaniem
jeszcze -
głębia niebiesiech oczu mych wciąż tak słonecznych
niesie się po kolana w kwiecie dolin wciąż nie naszych
struga martwa gra w trawach
i pustynie policzków
słodkich tych
bez łez
jeszcze me
śmiechu źródła i gejzery
od lasu mych dłoni zakrzaczenie wiatru południa
szept sadu
usta wilgotne zroszą kolan skarb twój własny
póki noc - dama czarna
zerwie nam mosty
nad głębią ukrycia
a ta już bez znaczenia
czasy inne zwloką swe bagaże na peron gdzie gwiżdżą odjazd
nadejdzie na koniu białym
tak młody
tak piękny
tak święty
tak ten
prawowity
odtąd nikt
nie dostąpi wniebowstąpienia
w oczy me
nieśmieszne
niebieskie
może wonne
może własne
a pewnie smutne
nikt nie złagodzi zadumy kłującej
po nocach
po świtach
po latach
po rosach
po burzach
nie narodzę się jaśminem
zastanę
zostanę
będę
jestem
rozstaniem
0
0
2 odsłon