*******

stoję czasem w twym sadzie zimowym nocą

czekam kiedy sporządzisz mi posłanie ze słomy pszennej

myśli o tobie na smyczach zmysły me wodzą

tak umieram chocholim snem w śmierci mej zwiewnej



otwórz mi sadu twego furtkę

gdzie raz ostatni dotknę cię puchem pajęczej nici słabej

i rozumu ostatniego ziemi grudkę

i pójdziemy na stację naszą starą w fotografii tak jak dawniej



stopy twe święte i oczy pokonane

wleką mnie po granicy hadesu i edenu szemrząc

i nie mi one w dłonie twarde dane

w starych futrynach bez okien strachy zawodzą o pustce jęcząc



tyle milczenia w tobie narosło

tyle cierpienia we mnie narosło

tyle miłości w tobie zastygło

tyle śmiechu we mnie zastygło



stoję na końcu w ustach ostatni smak tej wargowej krwi

poiła mnie już tak nie raz

nie marszczę brwi bo wiem że tak trzeba

że nie ma nas o jaka szkoda nie ma nas
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie