*******
stoję czasem w twym sadzie zimowym nocą
czekam kiedy sporządzisz mi posłanie ze słomy pszennej
myśli o tobie na smyczach zmysły me wodzą
tak umieram chocholim snem w śmierci mej zwiewnej
otwórz mi sadu twego furtkę
gdzie raz ostatni dotknę cię puchem pajęczej nici słabej
i rozumu ostatniego ziemi grudkę
i pójdziemy na stację naszą starą w fotografii tak jak dawniej
stopy twe święte i oczy pokonane
wleką mnie po granicy hadesu i edenu szemrząc
i nie mi one w dłonie twarde dane
w starych futrynach bez okien strachy zawodzą o pustce jęcząc
tyle milczenia w tobie narosło
tyle cierpienia we mnie narosło
tyle miłości w tobie zastygło
tyle śmiechu we mnie zastygło
stoję na końcu w ustach ostatni smak tej wargowej krwi
poiła mnie już tak nie raz
nie marszczę brwi bo wiem że tak trzeba
że nie ma nas o jaka szkoda nie ma nas
czekam kiedy sporządzisz mi posłanie ze słomy pszennej
myśli o tobie na smyczach zmysły me wodzą
tak umieram chocholim snem w śmierci mej zwiewnej
otwórz mi sadu twego furtkę
gdzie raz ostatni dotknę cię puchem pajęczej nici słabej
i rozumu ostatniego ziemi grudkę
i pójdziemy na stację naszą starą w fotografii tak jak dawniej
stopy twe święte i oczy pokonane
wleką mnie po granicy hadesu i edenu szemrząc
i nie mi one w dłonie twarde dane
w starych futrynach bez okien strachy zawodzą o pustce jęcząc
tyle milczenia w tobie narosło
tyle cierpienia we mnie narosło
tyle miłości w tobie zastygło
tyle śmiechu we mnie zastygło
stoję na końcu w ustach ostatni smak tej wargowej krwi
poiła mnie już tak nie raz
nie marszczę brwi bo wiem że tak trzeba
że nie ma nas o jaka szkoda nie ma nas
0
0
2 odsłon