Bezsenność

O sobie
Szeptem krzyczy późną porą
Otrzepuje sen z kanapy
W granach waży każde słowo
Podlewa uschnięte kwiaty

Jedna z twarzy widzi szczyt
Druga z nich widzi dno
Gdy ta pierwsza widzi świt
To kolejna widzi noc

Znowu musi pozamiatać
Rozsypane wkoło słowa
Skrzydła one chcą rozkładać
Nie na wszystkie przyszła pora

Upadek jednego z nich
Pociągnie destrukcję zdania
By na końcu słodkich chwil
Narysować gorzki blamaż
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie