w podzięce

Tęsknota
dostał serce a mi koniec ofiarowałaś
zakrapiany łzami prosto z pojemności trzech
ćwiartek jak ziemniaka na marny obiad obrałaś
z tęsknot odbierając pocałunki miły być czerwone
przykucnąłem za kulisami
ciszą zgaduję plan dnia w poranne myśli o tobie
popołudniem wciskam smutek strusiem w piasek
by wieczorem znów wieszać wyblakłe obrazy
na pustych ścianach nieprzespanych nocy

wiem nikt nie jest doskonały znów świta
w radio nieczysta piosenka rozważa dylematy
o związkach idealnych jak mnie to wkurwia

wzrok wlepiam w pustkę zapijany kawą
pogubionych smaków patrzę w okno bez celu
kolory mówią że wiosna a ptaki
wyciągają ćwierki na gałęziach w wysokie C

bez ciebie

bóg jest miłością tylko gdzie
mi do niego nie potrafię żonglować cudami
nie nasze czasy w końcu prócz tego
że skradłaś mi spokój nic się nie stało
przecież zatańczymy kiedy zacznie padać

przyjdź do mnie w burzę
jednak czekam
1 6
67 odsłon

Komentarze (6)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 13 lat temu
wypadałoby by skrócić ten wiersz zostawić o tych ptakach co wyciągają wysokie C
i związki idealne co cię wkurwiają:)
firlo 13 lat temu
pewnie masz rację Gizi, ale zostawię ...ta całość wypłynęła krzykiem ... i niech tak będzie :)
firlo 13 lat temu
minus z minusem ...da plus :)))
gizela1 13 lat temu
długim krzykiem
gizela1 13 lat temu
zresztą ja już tak mam że wszystko skracam i tnę na kawałki
firlo 13 lat temu
:))) to masz fart, wiosna, lato, poprzycinaj dżiny na krótkie :)))))))))
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie