Pomnik straconych nadziei

Egzystencjalne
powiew wypłowiałych marzeń
okala swym całunem ten stary marmur
dogłębna korozja
staje się świadectwem
ustawicznego opadu smutku

w jego cieniu
zgorzkniałe twarze
dziecko biegnące boso
po drodze pełnej potłuczonego szkła

bezsilność
uderzamy w tą pustą formę
głuchy odgłos
rozpoczyna miarowy marsz rozpaczy

powoli posuwamy się z żałobnym konduktem
by móc opłakać
niespełnione namiętności
oczekiwać na zmartwychwstanie

ukojenie jednak nie przychodzi
coś przeoczyliśmy
wśród tych ponurych alejek
rosną tylko martwe drzewa
2
22 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

*Mystique* 10 lat temu
często podobnie się czuję...
wiersz dobrze oddaje smutek, melancholię i bezradność,...
pozdrawiam
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie