Pogrzeb.

Zbyt wcześnie dojrzeć musiał,

Opuścić wymiar tęczą malowany,

Unieść miecz, co los w dłoń darował,

Otrzeć łzę i tęsknotę zdusić.



Jak do tej pory, żył, oddychał chwilą,

Radości w marzeniach gromadził skarby,

Te drobne, chłopięce, jasne ideały,

Błyskiem cudownym świetlały źrenice.



To już nie wróci, nieszczęsne mary!

Jakieś to splotły niepojętą drwinę,

I urok rzuciły, trwogę zesłały...

życia-tyrana ! Okrutnika ! ...sługi.



A chłopiec mężczyzną być nienawidzi,

Uciec pożąda z niewoli bezsensu,

Oręż mu ciąży w skrwawionej ręce,

Stargana dusza w podartych marzeniach.



Spojrzeć w zwierciadło już nie potrafi,

Bo ujrzy w nim szarą, kamieniem rytą,

Porysowaną, spękaną, zastygłą maskę,

Co kiedyś, podobno, była ludzką twarzą.
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie