Spętanie...
•
Zabiję cię, stracisz wszystko
tak jak ja straciłem wszystko.
Będziesz cierpiał tak jak ja
cierpię przez całą wieczność.
Tobie zabrano światło tak jak mi.
Pogrążyłeś się w ciemności,
tkwisz w cieniu przez to mogłem
złapać cię w moje zranione
i krwawiące skrzydła.
Wygnał mnie, odrzucił, byliśmy,
jesteśmy podobni, ale On wolał innych.
To straszne cierpienie
mnie, niech i ciebie zniszczy
przeklęty człowieku. Nie próbuj
ze mną walczyć nic ci to nie da.
To światło już się tylko tli lada
chwile wygaśnie całkiem.
Wołasz i krzyczysz, ale On ciebie nie
słyszy, nie chce.
Boisz się i dobrze.
Dla ciebie, dla mnie nie ma
szczęścia ani tam ani tu.
Jesteś egoistą, ja też nim jestem.
To się nie podoba Jemu.
To dar nieszczęścia zapisany
na duszy nie daje żyć normalnie.
Umarłem ale zmartwychwstanę,
lecz i tak umrę, a ty ze mną umrzesz.
Za to co On zrobił mi, ja robię wam, przeklęci.
Powinieneś już dawno zginąć,
wtedy nie przechodziłbyś tego, teraz.
Błąd uczynił, że pozwolił ci jeszcze żyć.
Byłem tam i jeden z nich też tam był.
To On osłonił ciebie przede mną.
Dał ci życie i cierpienie, jednocześnie.
To dopiero początek, przedsmak prawdziwego cierpienia.
Płacz i płacz gorzko płacz,
teraz łzy nie wystarczą, żeby ciebie oczyścić.
Próbujesz widzieć to czego inni nie widzą.
Objąłem cię, nikt nie może ci pomóc, nie wierzą.
tak jak ja straciłem wszystko.
Będziesz cierpiał tak jak ja
cierpię przez całą wieczność.
Tobie zabrano światło tak jak mi.
Pogrążyłeś się w ciemności,
tkwisz w cieniu przez to mogłem
złapać cię w moje zranione
i krwawiące skrzydła.
Wygnał mnie, odrzucił, byliśmy,
jesteśmy podobni, ale On wolał innych.
To straszne cierpienie
mnie, niech i ciebie zniszczy
przeklęty człowieku. Nie próbuj
ze mną walczyć nic ci to nie da.
To światło już się tylko tli lada
chwile wygaśnie całkiem.
Wołasz i krzyczysz, ale On ciebie nie
słyszy, nie chce.
Boisz się i dobrze.
Dla ciebie, dla mnie nie ma
szczęścia ani tam ani tu.
Jesteś egoistą, ja też nim jestem.
To się nie podoba Jemu.
To dar nieszczęścia zapisany
na duszy nie daje żyć normalnie.
Umarłem ale zmartwychwstanę,
lecz i tak umrę, a ty ze mną umrzesz.
Za to co On zrobił mi, ja robię wam, przeklęci.
Powinieneś już dawno zginąć,
wtedy nie przechodziłbyś tego, teraz.
Błąd uczynił, że pozwolił ci jeszcze żyć.
Byłem tam i jeden z nich też tam był.
To On osłonił ciebie przede mną.
Dał ci życie i cierpienie, jednocześnie.
To dopiero początek, przedsmak prawdziwego cierpienia.
Płacz i płacz gorzko płacz,
teraz łzy nie wystarczą, żeby ciebie oczyścić.
Próbujesz widzieć to czego inni nie widzą.
Objąłem cię, nikt nie może ci pomóc, nie wierzą.