Apokalipsa...

Widzę jak z nieba coś białego spada

to niebo na kawałki się rozpada ?

Z nieba na ziemie drabina sie pnie

Czuję się jak w koszmarnym śnie



Anioły na białych pegazach stają

zagłady pieśń na harfach zagrają

widzę w oddali jakieś straszne potwory

Nie to nie mogą być boskie twory



Słychać już rozpaczliwy instrumentów dźwięk

W oddali słychać krzyk ludzkich męk

Nie ma ucieczki, nadziei brak

W gardle czuje gorzki śmierci smak



Słyszę coraz bliżej głuchy łomot stóp

Widząc obraz piekła oniemiałam jak słup

Idzie armia podziemnych rycerzy

Za nimi gorący płomień się szerzy



Na gorących ciałach szaty odzień czarny

Kaptur zaś kryje ich oczu blask marny

Czarna otchłań zamiast twarzy

Czy taki koniec Boże ci się marzył?
0 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie