Życie po życiu

O śmierci
Schodki oświetlone
wysokie chmury
zgaszone miasto
widzi mnie jak idę do góry

W końcu się uśmiecham
szeptam to szczerze
żaden diabeł i ludzie
nikt mnie stąd nie zabierze

Dochodzę do bramy
brzmią hymny anielskie
dotykam dłonią klamki
ucisza się me serce

Migocze blask światła
jest tak jak o tym śniłam
przechodzę przez próg raju
czuję gdzie moja siła

wszyscy są radośni
tu nie ma zła i strachu
nie ma też kruchości
i szeregów samotności

Witają mnie uściskiem
te dusze których nie znałam
miłują promieniem szczęścia
tak nagle je pokochałam

A teraz biała ławka
usłana różyczkami
tak niewinna i prosta
czeka na mnie z nowinami

siadam i czekam
oślepia mnie biel
widzę siebie samą
słyszę cichutki śpiew

słyszę też wyrok
który uniewinnia
za barierą sądu
stoję ja ta niegdyś naiwna

wszystko mi wybaczyli
mówili że byłam silna
i nie z własnej woli
uciekłam od świata gdzie byłam inna

Wyrok już zapadł
znów słyszę śpiew
podchodzę do kolejnych drzwi
i otwieram je

Czeka na mnie
ktoś w sukience
widzę mą tęsknotę
uśmiecha się me serce

tak szybko do niej biegnę
tak mocno ją tulę
czuję jej bliskość
co mi radość ofiaruje

chcę powiedzieć słowo
wykrzyczeć jak tęskniłam
już nie muszę ona wszystko wie
widziała z góry jak źle sniłam

A teraz jest tak blisko
opiekę mi daruje
podchodzi do złotych drzwi
na których i jej radość wypisuje

po chwili zasypiam
na jej ciepłych kolanach jestem jej dzieckiem
to pierwszy sen
w którym będę wyspana
1
7 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie