mój dom

gdzieś daleko jest

mój ukochany dom,

tam gdzie śpiewa słowik szary,

i słychać kościelny dzwon.

jest podwórko i sad malutki,

i stara najpiękniejsza furtka.

okna błyszczą w promieniach słońca,

drzwi są otwarte witają gorąco.

lecz nie słychać śmiechu dziecięcego

wyrośli dawno i wyjechali z niego.

a dom wciąż czeka, że odwiedzą go,

a oni nie jadą zapomnieli go...

tak mija jesień, zima mija też,

a dom wciąż czeka,

a za oknem pada deszcze.

czasem wiatr zapuka w jego drzwi,

a oni... nie jadą w wiosenne dni.

a on wciąż czeka, tak mijają dnie,

że kiedyś powrócą na noce i dnie.
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie