Krótka i płytka za dość.

Cicho.

Pusto.

Sucho.

Wartko zrobiony obraz z gliny.

Przecież odejdziemy stąd wszyscy

Nawet ci najbardziej sobie bliscy.

Kalekami uwięzionymi jesteśmy

Rotacje nasze ruchowe ograniczone.

Słowo wyrzekło się idei

Jakże z dawna szanowanej.

Mamy mimo tego szczęście

że prób się po omacku nie chylimy.



Kiedy obiad obfity

Mam w sobie konwikt zbity.

Rozpalone siły natury,

Gotowe zdmuchiwać chmury.

Ku upadkowi chyli się ma wielkość

To jak wyczekiwanie na śmieszność

Więc krzyknę - dość!
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie