Kronika umarłych

Znów umieram w Twych

ramionach drżących

mokrym liściem pachnących.



Przechylam butelke wina, której

razem nie zdążlismy wysuszyć.

Nie śmiem twej rozpaczy ogłuszyć.



Po cichu wkładam szate i sandły.

Tej kultury Śmierć wymaga.

Związane włosy i wymuszona powaga.



Nie moge uwierzyć w ostatnie spojrzenie.

Jeszcze słysze jak szlochasz.

Jak pięknie, Ty ciągle mnie kochasz.



Łez nie wycieram, kurwa ja przecież umieram!

Wsuwam wiosła w zmęczone dłonie.

Mam nadzieje, że ta łódź szybko utonie.



Ja razem z nią...



Szum myśli.

Nie ma tu płaczu.

Tylko spokój i sen

jak latem na dachu.

Dopokąd znów nie

osuniesz sie w życie.
1 0
6 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie