Cicho sza!
Zapach perfum gryzie mnie w oczy.
Słodki upaja mnie swym aromatem
lecz...nie zmąci moich myśli.
Z ust wyjmujesz - słowa!
ciągniesz mnie za język, którym
się dławię. przez całe życie...
Ciskasz gromy, a tam na Górze,
tkasz błyskawice zwierzęcych szeptów.
Cicho sza! nocą, z ciemnych kątów,
się rozlega.
Bój się Stwórco! Strachu, atramentu...
bo opiszę Cię, wzywając zmysły zza
rogu i w przerażeniu nazwę
Cię latarnikiem.
Słodki upaja mnie swym aromatem
lecz...nie zmąci moich myśli.
Z ust wyjmujesz - słowa!
ciągniesz mnie za język, którym
się dławię. przez całe życie...
Ciskasz gromy, a tam na Górze,
tkasz błyskawice zwierzęcych szeptów.
Cicho sza! nocą, z ciemnych kątów,
się rozlega.
Bój się Stwórco! Strachu, atramentu...
bo opiszę Cię, wzywając zmysły zza
rogu i w przerażeniu nazwę
Cię latarnikiem.
0
0
2 odsłon