Pomnik we flaszce

O śmierci
Gdy dojdzie mych uszu klekot bociani
Łypnę tylko okiem z żalem na gniazdo
Rozwieszę mój smutek między masztami
I przyjdzie mi stanąć oko w oko z prawdą

Za burtą ślini się na mój widok Pani
Której bebech wiecznie niespełniony burczy
Jęzorami swemi bada czyśmy smaczni
Godni zaspokoić pragnienie zabójcy

Nim jednak mnie pożre zwymiotuję mózg
I jak dziecko zacznę gmerać w nim palcami
Szukając rozpaczliwie ostatnich bruzd
Fałdek mądrości co się w nim ostały

Zanim cisnę plewem Pani na pożarcie
Wyłuskam brzytwą co ciekawsze ziarno
Lecz zdziwię się srodze że oddałem Damie
Znaczne połacie mózgu za darmo

Rozsypane myśli odbite na kalce
Ugości pusta flacha po gorzałce
6
41 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Młoda 14 lat temu
świetny (mimo, że przesadzasz z zaimkami :))
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie