Pozwolił Bóg
Pachnący szumem promieni zachód Słońca
cuci powiewem ciepła zamroczoną jaźń,
zdmuchnięta niczym kurz przytłaczająca maleńkość spraw najwyższej wagi
niknie w otchłani - by stała się światłość.
Bo bez światła trzech Cnót nie ma nic,
nie ma "ja",
nie ma "ty",
"my" również zupełnie zatraca istnienie.
Aby nie być jak chromy pień wśród stada galopujących drzew,
by uwolnić słowa więzione za kratami głosowych strun,
by człowiek człowiekowi człowiekiem stać się mógł
i razem by na Słońce popatrzeć mogli
rozbłysnąć musi największa zaś z nich.
cuci powiewem ciepła zamroczoną jaźń,
zdmuchnięta niczym kurz przytłaczająca maleńkość spraw najwyższej wagi
niknie w otchłani - by stała się światłość.
Bo bez światła trzech Cnót nie ma nic,
nie ma "ja",
nie ma "ty",
"my" również zupełnie zatraca istnienie.
Aby nie być jak chromy pień wśród stada galopujących drzew,
by uwolnić słowa więzione za kratami głosowych strun,
by człowiek człowiekowi człowiekiem stać się mógł
i razem by na Słońce popatrzeć mogli
rozbłysnąć musi największa zaś z nich.
0
0
2 odsłon