Historia pewnej przyjaźni

Pierwsze spotkanie - nic

Jak setki następnych

To dwa światy; mur tradycji, wychowania

To tłum znajomych

To kilka wspólnych wspomnień



Mur wietrzeje...

Ale jeszcze nie czas



To spacer wzdłuż, równoległy

Znalazła się i furtka

To nieśmiałe kroki z jednej na drugą stronę

W towarzystwie - bo raźniej

To zaznaczony punkt na mapie życia z przypisem:

"Warto tu wrócić"



Czas powrotów nastał z cieplejszymi dniami

Drugie - pierwsze spotkanie

To zabicie nudy, wypełnienie luki w planach

I kolejne...

To jak nieświadome drapanie cegły paznokciem

Nieświadome, acz mur coraz lichszy



To współczująca dłoń ocierająca łzę

To głupawa mina aby zmazać smutek czy złość

Człowiek człowiekowi człowiekiem stał się



Wraz z jesiennym liściem ponad murem niósł wiatr szczere uśmiechy

I co z tego, że czasami na furtce wywieszka:

"Nie przeszkadzać"

I co z tego, że czasami w zapomnieniu droga do niej

To nauka jak zmieniać mur w dywan życzliwych słów

Siłą woli, cierpliwością, wybaczaniem



To wsparcie w zimowej depresji

To banalne, codzienne "dobranoc"

To ciągła, niewypowiedziana chęć podziękowania

Dosłownie za wszystko i za nic

To melancholijny ostatni taniec

Ostatni tylko dlatego

By następny pierwszym mógł być nazwany
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie