zza wbitych paznokci
niby ciasto na pierogi
sy(n)mbioza
wyłazi i już skwierczy skwarek
niczym z pleców wydarty splot słów
co smaży w kłębek pozwijany
savoir-vivre czy bon-ton
drze się...
z piskiem opon zza firanki
wybiegasz od chirurga
no bo alarm zmrużył oczy
to udany zabieg jak
pogięte blachy z czerwoną blizną
a lusterko odbija chmury błękitne
zmieni się wdech i wydech
kliniczne kłamstwo
fartuchowe robotnice malują
czerwonymi farbami białą salę porodową
każda z krwawym kokonem i tabliczką w ręku
palenie surowo wzbronione
przysuń dłuto do brzucha
i nie pozw...
Wyrwany za dnia,
nie dziś, to jutro
spotkam się z nim.
Biorę ostry zakręt!
Kosmiczny sen wciśnięty
złotym strzałem w ręku,
szczekają psy Pawłowa.
Ty jesteś mój!
Wiatr zatrzasnął drzw...
Zapomniałem, jak nazywają się kolesie od zwalczania robactwa.
Mięso przyciągało robactwo,
a kwas w nim je tępił.
Mięso mielone plus kwas borowy.
Spójrz!
To wychodzi z łazienki, z otworu w wan...
Nożem w ręku,
z wytoczonej krwi przez usta,
alter ego karmi niedojrzałe,
- myśli,
zbawi z osoczem przelane
- prysły,
kapie pytanie.
Jak cierpki uścisk dnia powitam,
lekkością bytu znów u...
aby wygłupów moc poprzez nockę było można
na plandece z poplamionych gwiazd ziarnami
drogę mleczną w słodkim cykaniu kochanej
raźno znaczę rubasznym księżyca rogalem