Dobranoc Ojcze

O śmierci
Tam w cichej izdebce
Przed dwoma laty
Dowierać mogłem szczęśliwy
Przy ramieniu mego papy
Teraz w ciszy oschłej
Ręce me składam
Modlitwy słowa ciche wypowiadam
Całuję jego dłoń zimną, bladą
Pochylam twarz w zamgleniu
W rytmie jego cichego serca bicia

Zapadł zmierzch
Bicia już prawie nie mogę dosłyszeć
Ojcze... Ojcze... krzyczę drżący

Już go nie ma
Jego już nie ma...

Dobranoc Ojcze...
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie