Wiara
Znowu wiara nawiedziła skromne progi duszy mej,
Lekkim dreszczem podczołgała się,
Od kręgosłupa niemoralnego aż po czubek,
Sam szczyt, samą powierzchnię,
Skrobie pod sufitem, pod jaźni mniemaniem,
O nic nie prosi o nic nie woła,
Stoi taka sama, wiecznie niemłoda a znajoma,
Stoicko drapie po bliźnie z wczoraj,
Bo jak łatwo ją stracić wie każdy mądry,
Głupiec nigdy jej nie traci, czy może to sam...
Ten sam odwrót było?
Tak ,tak właśnie było, głupiec ze mnie.
Lekkim dreszczem podczołgała się,
Od kręgosłupa niemoralnego aż po czubek,
Sam szczyt, samą powierzchnię,
Skrobie pod sufitem, pod jaźni mniemaniem,
O nic nie prosi o nic nie woła,
Stoi taka sama, wiecznie niemłoda a znajoma,
Stoicko drapie po bliźnie z wczoraj,
Bo jak łatwo ją stracić wie każdy mądry,
Głupiec nigdy jej nie traci, czy może to sam...
Ten sam odwrót było?
Tak ,tak właśnie było, głupiec ze mnie.