ONA ODESZLA

kreslac niewidoczna linie w powietrzu

oczy moje ksztalt ciala jej widza

kolejny swist wiatru przywoluje na mysl szept

jakim obdarzala mnie co noc wyznajac milosc

bo jedwabnym dotykiem kwiatow byla....



jak posciel do snu otulala mnie kojac strach

dla niej ogrod orchideii stworzylem

teraz wyrywam z niego wspomnienia plynne

ktore wypelniaja dni tak ciezkie dlawiac mnie

bo ona odeszla...w trumnie na wiecznosc skazana.
1
7 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie