zaparzę ci kawę kochanie tylko się nie budź bo jestem głupi

do domu wracałem nocami
jedyne one zasłaniały oczy
wymykały się szarości
pieszcząc łzy powyżej ud
nieświadomy bilet w jedną stronę
kiedy kości zostały rzucone
precyzyjnie z widokiem na femme fatale
od nowa uczyłem się słuchać drzew
przechadzając się
po deskach własnego teatru
innym nurtem rozkładałem papierowe liście

każda blizna zna swoją historię
podrapany dotyk
na plecach nie bałaś się jednoczyć
grawerując paznokciami swoje jeszcze

nie nie
nie przerywaj_ dalej_ chwila ciszy
dosyć_ było cudownie ale
odkąd nie ma mnie na serio
na udrękę wieczne sza
wracam myślami_ cholera chodź tu

dom i te noce kiedy iskrzy
pośród czterech ścian dotykałem jakości
ptaki lecą dalej parapet niesyty
a ja
na rosół wciąż wracam w południe

zdążam do domu wracam nocami
taki styl bycia
kiedy odwiedziny są mi obce
za dnia jak nie jeden powracając sam już nie wiem
a jednak

wyjdziesz za mnie
odpowiedziałaś tak

głupkiem jestem jakich mało
nie zrozumiałem tych ust
nie dostrzegłem
że nie jestem tylko przypadkowym gościem
3
27 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Oskar Wizard 8 lat temu
Dobre. Ja też nie rozumiem kobiecych ust zbyt często. ;)
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie