gdy powiesz słońcu dobranoc
wycisz
jednostajnym szeptem
oddechem
pisanym mgiełką na ciele
muśnięciem spojrzenia
od którego miękko zapadnę się
w siebie
w ciebie
znajdź na skórze
południowe zbocza wzgórz
zapełnij obfitością dłonie
w zacienionych wstydem oczach
nie szukaj skromności
jednostajnym szeptem
oddechem
pisanym mgiełką na ciele
muśnięciem spojrzenia
od którego miękko zapadnę się
w siebie
w ciebie
znajdź na skórze
południowe zbocza wzgórz
zapełnij obfitością dłonie
w zacienionych wstydem oczach
nie szukaj skromności