Kobieta którą barwił zmierzch
wypłowiała jak sawanna
kępy sucholubnych traw
związywała nad karkiem
nagie ramiona
otulała dymem marihuany
na twarzy uśmiech
kołysany czystym szczęściem
nie miała niczego
oprócz wolności
nosiła ją na wskazującym palcu
kępy sucholubnych traw
związywała nad karkiem
nagie ramiona
otulała dymem marihuany
na twarzy uśmiech
kołysany czystym szczęściem
nie miała niczego
oprócz wolności
nosiła ją na wskazującym palcu