Krew

O śmierci
Ludzie bez spojrzenia nawet
Daliby prowadzić swe dusze
W jaskrawy brzask nad ranem,
Drogą skończoną na sznurze,

Co słońca oferuje poznanie
I miłe ciepło tak wielu uciech
Dają zaślepić się obu, zatem
Przez to ich wzrok kryje pustkę

Idę z nimi, chcąc ponieść brzemię
Jakie ponieśli przodkowie ludzcy
Jeśli nie przez to zaleje krew mnie,
To przez optymizm złudny.

I wychodzę przed szereg,
Nie bojąc się nic dowódcy.
Niech wreszcie moje istnienie
Za przykład reszcie posłuży.

Spokój.
Struga krwi na ścieżce.
Cisza.
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie