O Świcie

O wierze
W ciszy zebranych myśli,
lawą bezbrzeżną płynących
ust spierzchniętych pragnieniem,
oczu biernie patrzących.

Szukam prawdy w błękicie,
szukam prawdy istnienia,
lecz dotykam ogromu,
bólu łez i cierpienia.

Mroki nocy znów grają,
tę melodię niechcianą,
tyle razy widzianą,
tyle razy słyszaną.

A na stole stalowym,
stoi czara goryczy,
nieraz ktoś z niej zapłacze,
nieraz ktoś z niej zakrzyczy.

Dalej usta spękane,
nieme w lustrze odbicie,
oczy wciąż zapłakane,
zapłakane za życiem.

Piękne róże czerwone,
łzy im z płatków płynęły,
kiedy chciałem je dotknąć,
wtedy wszystkie zniknęły.

Szukam prawdy w błękicie,
szukam prawdy istnienia
a znajduję stłuczone
i podarte marzenia.

Więc pochyle się nisko,
chociaż nic nie rozumiem,
łzą posklejam marzenia,
tak najlepiej jak umiem.

Wtedy dojrzę z oddali
słońca promyk o świcie
i tętniące miłością
niekończące się życie.
2
22 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

DARTANIAN 110 10 lat temu
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie