Marlena

Świat
Kiedy ją napotkałem,
nad jeziorem ujrzałem,
świt się srebrzył a zorze tańczyły.

Pośród kosaćców stała,
ciemnoblond włosy miała,
krągłych piersi muskały leniwie.

Niespeszona nagością,
uśmiechnęła się troszkę,
wiotkim gestem o coś zapytała

i dodała po chwili,
tonem cudnym, przemiłym,
tu mam muszle a tutaj bursztyny.

Nim zdążyłem popatrzeć,
wyszła dumnie z kosaćców,
zatętniła mi krew mocniej w żyłach.

Krokiem zwiewnym i wdzięcznym,
weszła w moje objęcia,
białe w niebo wzleciały motyle.

Przeuroczo, cnotliwie,
moją dłoń prowadziła,
po przesmyku wilgotnej przełęczy.

Patrząc z oddaniem w oczy,
upajała rozkoszą,
lustro wody się w słońcu mieniło.

Cudnie zioła pachniały,
niepozornie, pomału,
twarz jej słodko ubarwiał rumieniec.

Pociągnąłem ją lekko,
taką nagą i piękną,
głowę wsparła na moim ramieniu.

Głaszcząc włosy jej, szyję,
na jezioro patrzyłem,
na cudowną z kosaćców dziewczynę.
3
26 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

iśka 3 lata temu
Klimatyczny i cudny obrazek/ pozdrawiam
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie