I.K
W noc gdy poczujesz pocałunek,
to nie otwieraj oczu jeszcze,
bo chciałbym taką cię przytulić,
ramiona Twoje, piersi pieścić.
Jeśli zaś westchniesz mimo woli,
do tyłu odchylając głowę,
poznam że dotyk Tobie słodkim,
cudowne szepnę słowo: kocham.
Po stopach, udach dreszcz bezwstydny,
przemknie by talią w górę płynąć
niefrasobliwie nieco, zniknie,
rozleje ciepłem się przemiłym
A gdy się zbudzisz rankiem białym,
powoli usta swe rozchylisz,
jak gdyby jotę zakochana,
lekko rumieniąc się przez chwilę.
to nie otwieraj oczu jeszcze,
bo chciałbym taką cię przytulić,
ramiona Twoje, piersi pieścić.
Jeśli zaś westchniesz mimo woli,
do tyłu odchylając głowę,
poznam że dotyk Tobie słodkim,
cudowne szepnę słowo: kocham.
Po stopach, udach dreszcz bezwstydny,
przemknie by talią w górę płynąć
niefrasobliwie nieco, zniknie,
rozleje ciepłem się przemiłym
A gdy się zbudzisz rankiem białym,
powoli usta swe rozchylisz,
jak gdyby jotę zakochana,
lekko rumieniąc się przez chwilę.